I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #prywata. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2012

crisis

jestem w jakimś podejrzanym kryzysie. w ostatnim dniach słucham raczej pojedynczych piosenek. powtarzam je jednak w kółko. można zwariować przez to. może lekkie zmęczenie materiału?

powoli sklecam kolejne dwie składanki. bardzo powoli...

przyszłość powinna przy nieść odświeżenie.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

życzenia

Tym wszystkim, którzy składali mi życzenia urodzinowe i świąteczne, którym w sumie nie odpowiadałem, chciałem przekazać trzy słowa - nic nie szkodzi.

środa, 5 października 2011

wyjazd i diablo

Na parę dni uciekam. W końcu wyrwę się z tego miasta.

Zostawiam więc was pod opieką nowej maskotki albo kolejnego wcielenia...zła...
I wracamy już pewnie z kompilacją.

poniedziałek, 3 października 2011

ps znów na artrock.pl

Trochę to trwało.

Romans z innym portalem, bardziej tematycznie ukierunkowanym, okazał się niewypałem. Niestety. Sporo pracy w niego włożyłem, ale brak odzewu innych ludzi. I efekt taki, że od miesięcy nie napisałem stricte żadnej recenzji. A dla portalu, który padł...naprodukowałem ich sporo. Trochę zdrowia zostawiłem dla nich. Ha. Szkoda by się te teksty marnowały. Będę je więc stopniowo przerzucać na tzw. stare śmieci.

Po jednej, po dwie.
Trochę poprawię.
Tam będzie znikać.
Tu będzie się pojawiać.
I tyle.

Jest trochę smutno. Ale co zrobić.

Na początek ten tekst.

Witamy po...dwóch latach?

wtorek, 9 sierpnia 2011

ss

...sserts

środa, 20 lipca 2011

no puedo...

(...)

niedziela, 12 czerwca 2011

zmęczenie / GS

Jestem wymęczony, nie do życia. Wszystko jest straszne, okropne i w ogóle.

/
\

Bardzo miłe słowa Erika Stangera pod moim adresem.
I jednak powrót GS.
Dziękuję.

środa, 6 kwietnia 2011

złe-

Coś złego wisi w powietrzu, mówię wam...

czwartek, 10 lutego 2011

dawno, dawno temu...

!napierdalać, kurwa!



To były piękne koncerty.
Chujowe, ale piękne.

czwartek, 6 stycznia 2011

0102 pot

Pojawiły się pytania... Tak.
Czy zamierzam jakąś własną listę najlepszych wydawnictw poprzedniego roku ujawnić? Oczywiście w moim spaczonym mniemaniu.


Z bólem serca muszę jednak stwierdzić - nie.


Był to udany rok, może nawet bardzo udany, a z drugiej strony bardzo rozczarowujący. Pojawiło się parę nowych gigantów, inni okopali się w swoich pozycjach, a jeszcze kilku przygasło...
Ale co zrobić. Vida.

Mogę jednak śmiało powiedzieć, że co najmniej dwa wydawnictwa, które uważam za ważne i bardzo ważne w roku 2010 umieściłem na blogu.
Które? Nie powiem.



(Powody, że nie potrafię takiej listy stworzyć są inne - rak naciskający na jakąś partię mojego mózgu sprawia, że nie potrafię podejmować decyzji. Gubię się. I trochę jestem spanikowany. Może za rok już się zdecyduję na coś takiego.)

poniedziałek, 13 grudnia 2010

życzenia...


...sobie składam.

czwartek, 9 grudnia 2010

Już jutro...



SWANS!

wtorek, 10 sierpnia 2010

hangover

ależ, kurwa, jestem skacowany...

niedziela, 8 sierpnia 2010

rest

ależ, kurwa, jestem zmęczony...

poniedziałek, 12 lipca 2010

faul

Jeszcze odrobina sportowych klimatów:














Webb, naprawdę, no wiesz co...

Ale już zostawmy to. Na razie nie będę tu wracał do futbolu, to nie to miejsce. Ale tak czy siak:



niedziela, 11 lipca 2010

bandera



poniedziałek, 3 maja 2010

rysunek


Si, si...
Miało się kiedyś podejrzane talenty. Dzieło to niedługo może skończyć nawet dziesięć lat. Kyrie eleison... Zwróćcie uwagę na tę warstwę kurzu na...wszystkim.

piątek, 5 marca 2010

reviews

Must confess something embarrassing and very shameful. Sometimes it's necessary.

Wrote 91 reviews. I find this disappointing, humiliating and defaming. Should be more, as I told you... Damn. Two years of writing this stuff and only 91 short texts.

50 for ArtRock.pl;
40 for Distuned Voices (blog).
All these 90 and 1 new can be found here. Final creation of DV.
However, something needs to change. Style of these texts? Lenght? Concept? Truthfulness?
Perhaps I should start writing reviews without listening to music? This should be interesting and more professional.
If you out there think the same way then...make some noise.

Why am I doing it? How many calories am I burning?
Shit knows.
Mission? Goal? Crusade? Pure satisfaction? Inexplicable need? Explanation of erotic storms?
Each of these.

Hope in the future will be even better. On three issues:
- discovering unknown musical landscapes (my personal favorite);
- spotting important new-big releases;
- recalling the ancient gods.


Last thing...



My top 10 (with comments in polish):

- NIN, The Slip (2008) ***
(Sentymentalny nastrój się tu wkradł, sympatia, takie tam. Zwłaszcza końcówka jest taka refleksyjna. Niech będzie.)

-Nadja, I Have Tasted The Fire Inside Your Mouth (2004) ***
(Z niewiadomych powodów jestem szczególnie zadowolony z tego tekstu, chociaż ma liczne niedociągnięcia. Pomysł udany, realizacja trochę mniej. Chyba był to taki pierwszy skok w bok, aby nie pisać typowej recenzji.)

- Nadja, Guilted By The Sun (2007) ***
(Podobnie jak wyżej. Muzyka Nadja stwarza wiele możliwości do takiego odchodzenia od tradycyjnego pisania o muzyce. Tutaj temat narzucił się wręcz samemu. Chociaż nie oceniłem tego albumu wyjątkowo wysoko, to mam jednak dla niego specjalne względy.)

- Tool. Opiate (1992) ***
(Te nawiązania do pieczęci, do czegoś tam... Przypomnienie początku samego Toola, który nie zapowiadał się... Po prostu.)

- The Moonchild Trio - Moonchild (Songs Without Words) (2006) ***
(Długo nie wiedziałem jak do tego podejść. W końcu to Zorn. Zorn jest geniuszem i tyle powinno wystarczyć. Próba jednowyrazowych podsumować całkiem urocza. I chyba trafna.)

- Azarath - Praise The Beast (2009) ***
(Prosto w ryj i jeszcze raz prosto w ryj. Co tu więcej dodać. Wydaje mi się, że przyzwoicie, dla ludzi i sama prawda.)

- Wereju - Fairytale Ending (2009) ***
(Więcej słuchałem i leżałem tego z zamkniętymi oczyma, niż myślałem, jak napisać ten tekst. Nawet myślałem już o zrezygnowaniu z tego... Coś tam wymodziłem i chyba jestem relatywnie zadowolony.)

- Grammal Seizure - Death Camps (2009) ***
(To jest w ogóle przełomowy moment, pierwsza moja recenzja z tak drastycznych klimatów. Jeszcze z panem Stangerem spotkam się niejednokrotnie w słowach, lecz ten tekst 'wprowadził' do polskiej zatoki sieciowej GS. Dokładnie to śledziłem.)

- Female - Female (2009) ***
(Kolejna rzecz, która spowodowała pewne problemy przy pisaniu. Okładka jako punkt wyjścia - całkiem niezłe. W końcu to się jakoś uzupelnia, jest to koncept. Szkoda, że z następną kreacją nie będzie już tak łatwo...)

- The Good, The Bad & The Queen - The Good, The Bad & The Queen (2007) ***
(Od dłuższego czasu chodziłem z myślą, by napisać coś o Albarnie. Padło na ten projekt. Były pewne wątpliwości jak ująć sensownie i nie na kolanach sympatię do tych muzyków. Jakoś wyszło. Z uwagą, że można to było zrobić ciekawiej, bogaciej, różnorodniej...)

Obrazy stąd i stąd.

niedziela, 14 lutego 2010

shot thru da heart

Uległem presji.
Trafiliście mnie dziś prosto w serce.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

postanowienia noworoczne

-schudnąć;
-lifting (do tego może korekta uszu);
-wymarzony tatuaż na dupie;
-przespać się ze znaną zachodnią gwiazdą (może być Robert de Niro);
-wynieść się w końcu do innej strefy czasowej.
(Coś tam jeszcze sobie wymyślę.)

A na razie niech ten dzień się skończy.