I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erik stanger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erik stanger. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2011

The Hospital - Autoerotic Asphyxia


Stary, dobry Erik Stanger. Pojawiał się już tu wielokrotnie i mam nadzieję, że w przyszłości nie będzie inaczej. Chociaż słuchając takiej muzyki nigdy nie wiadomo...

The Hospital, tę roczną odskocznię od Grammal Seizure, traktowałem zawsze z wielką sympatią. W porównaniu z GS główną różnicą było zwolnienie tempa, moim zdaniem bardziej dopracowany dźwięk i ogólna 'poetyckość' materiału. Przewierca człowieka aż miło, ale niekoniecznie rozrzuca wnętrzności po całej okolicy. Jest to bardzo subtelne granie i wyjątkowo złowrocie.

Aż posłużę się cytatem, bo dawno tego nie robiłem:

Potraficie sobie wyobrazić, jak to jest wiecznie płonąć? (...) Wiecznie, bez jednej chwili wytchnienia, cały czas cierpieć? Czy kiedyś próbowałyście na krótką chwilę przyłożyć zapałkę do palca? Pamiętacie tamto uczucie? To teraz wyobraźcie sobie taki ból w całym ciele, nigdy niekończący się, trwający wiecznie. Oczami wyobraźni przeniknijcie bramy piekieł i przyjrzyjcie się szalejącym płomieniom. Wyobraźcie sobie siebie pośród tych płomieni, szatanów i wzbudzających lęk cieni, wyobraźcie sobie tam wasze dusze, które trafiają do piekła, jeśli umrzecie w grzechu śmiertelnym!
L. Graves, Kobieta nieznana, przekł. B. Nawrot, Warszawa 2008, s. 124.

To nagranie trwające nieco ponad kwadrans jest wyśmienitą, reprezentatywną próbką grania The Hospital. Krążą gdzieś wokół niego duchy potępionych lub zwykłych ofiarach chorych ludzi. Wiadomo, inspiracje Erika sięgały tutaj różnych wynaturzeń objawiających się w historii ludzkości. W tym przypadku wszystko wokół cielesności. To zawsze nośny temat, a w zestawieniu z tą muzyką... Twarz ludzkości jest dziwnie zbrodnicza. Nieprzyjemna. Po prostu Zła.


Tracklist:

01 don't come in
02 suffocate
03 autoerotic 1
04 plastic bag
05 autoerotic 2

AUTOEROTIC ASPHYXIA

niedziela, 12 czerwca 2011

zmęczenie / GS

Jestem wymęczony, nie do życia. Wszystko jest straszne, okropne i w ogóle.

/
\

Bardzo miłe słowa Erika Stangera pod moim adresem.
I jednak powrót GS.
Dziękuję.

wtorek, 24 maja 2011

Grammal Seizure - God Sent Us (Genocide Organ cover)

Coś dziwnego dzieje się w ostatnim czasie z moim ukochanym Grammal Seizure... Jakiś kryzys uderza ze Zachodu w muzykę noise. Wpierw oberwał TBM, na chwilę zmartwychwstał, a potem znikł już zupełnie. Aktualnie chwieje się mocno Erik Stanger, który chyba traci wiarę w wytwarzanie jakiejkolwiek muzyki...
Nie mam pojęcia, co zrobić. Co mówić.

Mogę apelować - zamawiajcie albumy (chyba już nie można...)! Piszcie komentarze na jego blogu! Wysyłajcie pieniądze!

Ale czy coś to da?

A na razie poczęstujcie się tym smakowitym coverem.


wtorek, 19 kwietnia 2011

# 01 - Grammal Seizure

Wcześniej czy później musiał się pojawić taki temat. W końcu nie jesteśmy klasycznymi piratami... Tzn. nie, nie, inaczej. Musiał się pojawić taki temat, bo wciąż czujemy potrzebę, by nabyć czasem płytkę w klasycznej, tj. fizycznej, postaci. To ciągle bywa przyjemne. A smakuje jeszcze lepiej, kiedy wiesz, że twórca, któremu właśnie posmarowałeś, faktycznie dostanie z tej kwoty jakąś sensowniejszą sumę i że... że nie żyje on z muzyki na co dzień. Nie jest wielką, przereklamowaną artystycznie "gwiazdą". Trzeba spróbować przewartościować pewne myślenie o muzyce. To, że ktoś ją traktuje jako hobby, coś dodatkowego, wcale nie oznacza, że pozostaje to niewarte uwagi. Ludzie, którzy się nie przebijają do mainstreamu nie są nieudacznikami. Pozostają w swoich okopach, bo zajmują się muzyką z założenia mało popularną, bo nie chcą się zeszmacić lub tak się po prostu czasem dzieje, ale wielokrotnie są to twórcy pierwszorzędni. Osobiście zauważyłem na sobie, że po wielu miesiącach zabawy w tego bloga słucham procentowo więcej "darmowych" muzyków lub niezależnych, których to płyt nie dostaje się w sklepie, a przeważnie bezpośrednio z źródła.
Taką osobą jest Erik Stanger, którego kocham, cenię i który na soinoise pojawia się często. Puścił w świat wiele darmowego materiału, znaczną tego część wrzuciłem na bloga, ale również urodził parę fizycznych albumów. Jednym z nich jest prezentowany tutaj twór spod szyldu Grammal Seizure - Audible Terrorism (a retrospective 2007-2010). Krótka piłka - zamówiłem (relatywnie tanio, 10$ plus przesyłka), dostałem materiał prosto z Brooklynu w półtora tygodnia, co mnie zaskoczyło zdecydowanie. 75 minut, 20 utworów... Przekrój przez GS. Albo innymi słowy - GS w wielu pigułkach, które mogą zabić.
Być może Erik za jakiś czas zrezygnuje w ogóle z pomysłu klasycznych albumów. I zaryzykuje system dotacji... Podobało się - bądź tak miły i przelej coś, żebym chociaż miał na browar, kiedy tworzę.

Podsumowując pokrętny wpis:

Zamówcie materiał TU.
Więcej informacji znajdziecie na GSowym BLOGU.
Ja z pewnością niedługo skuszę się na resztę.

piątek, 15 kwietnia 2011

Grammal Seizure - We've got the power (song)

Pojedyncza piosenka z obozu pana Erika Stangera.

Na dodatek cover Whitehouse.
(Czyli zespołu bardzo ważnego.)
Tu oryginał.

(...)

Umieszczam byście pamiętali o tym projekcie, gdyż niebawem będzie trochę więcej o nim. GS dość prężnie teraz działa wydawniczo, gorzej z darmowymi materiałami, ale to się może zmienić. W sumie każdy chciałby trochę zarobić na muzyce...
Nie ma w tym nic złego.


piątek, 25 lutego 2011

Grammal Seizure - Pathology (song)


Witajcie umiłowani,

czekamy na wielkie wydarzenie, którym będzie nowy materiał Grammal Seizure. Czekamy, czekamy, może to nastąpić lada dzień. W tzw. międzyczasie pojawił się singiel z nowego albumu (tego, który akurat będzie płatny) i proponuję chwilę się nim nacieszyć.

Brzmi naprawdę solidnie.

Pozdrawiam was.

wtorek, 8 lutego 2011

Grammal Seizure - Burning Book of Hymns


Dobre wieści dla ludzi lubiących okaleczać się dźwiękami - Erik Stanger powraca. I to w formule Grammal Seizure, czyli będzie brutalniej, bardziej bezkompromisowo i szybciej niż ostatnio, tj. w ramach The Hospital.
(Tak szczerze powiedziawszy - nie wiem, który z tych projektów jest mi bliższy. Kocham oba. Uzupełniają się. Trochę jak Führer und Reichskanzler i sekretarz generalny KPZR oraz premier ZSRR.)

Czekając, przypomnijmy sobie wcześniejsze dokonania...

Wydaje mi się, że album, który teraz prezentuję nieco odstaje od reszty dokonań GS. Jest jakby trochę rozmyty, odrobinę płynny, "nadnaturalny", może nawet uduchowiony, cofnięty w swojej brutalności na rzecz jakiegoś duchowego oddziaływania...w końcu porusza (a właściwie luźno nawiązuje) bardzo poważne tematy.
Te pięć hymnów to narzędzia męki (kto wie, ten wie). Potem już tylko agonia i druga osoba konieczna do skonstruowania piety.

Nie potrafię w tym przypadku wznieść się jakoś specjalnie na wyżyny obiektywizmu. Pan Stanger miał duży wpływ duży wpływ na powstanie tego miejsca. Ci, którzy mnie śledzą od początku pamiętają, że pierwszym albumem było właśnie Mission Terminated i jak szczególne uczucia wiążę z Death Camps.
Najwyraźniej pojawiła się nowa misja. Bardzo dobrze. Powrót ze szpitala może być wyjątkowo traumatyczny...


Tracklist:

01 Hymn I
02 Hymn II
03 Hymn III
04 Hymn IV
05 Hymn V

BURNING BOOK OF HYMNS

środa, 25 sierpnia 2010

Grammal Seizure - Improvisational Chaos


Jeśli dla kogoś poniższy materiał był za ciężki...
Do tego raczej ucha nie powinien przykładać.


Już sam początek nawołuje do zła i zniszczenia. Nieprzyjemnie świdrujący dźwięk, coś przypominające serie z karabinów, typowy wokal Erika Stangera i coraz to nowsze warstwy, które mają jeden cel - rozpierdolić twój sprzęt grający.

Całość nie nuży, jest ciekawie, całkiem pomysłowo, utwory są różnorodne. Długość też nie męczy, jest bardzo przyzwoita. Zresztą to chyba czołówka brutalności, która wyszła spod rąk Stangera, ale on wie, jak dobrze sprzedać swoje pomysły. Szczególnej uwadze polecam utwór piąty - tytuł mówi wszystko. Te rzeczy wspominkowe też wypadają nieźle. Whitehouse, obok Throbbing Gristle, to wielka miłość twórcy Improvisational Chaos. Taka ciekawostka...

Cóż... Trzema słowami - tępi słuch profesjonalnie.


Tracklist:

01 is your mind tearing you apart?
02 dispiace che si sono andati (sorry you are gone) (tribute to Atrax Morgue, Marco Corbelli)
03 sitting idle
04 i.c.b.m.
05 devasteting improvisational noise attack
06 mindphaser (Whitehouse cover)

IMPROVISATIONAL CHAOS

niedziela, 4 lipca 2010

The Hospital - Scars


W końcu dotarłem do tego albumu jednego z moich faworytów wśród noiseowych wynaturzeń.

'Muzyka', która tu znalazła się jest najczystszą esencją gatunku, a jednocześnie tchnie świeżością, oryginalnością i podejrzaną nadzieją. Oczywiście możemy tutaj mówić o drodze wgłąb człowieka, naszego umysłu... U Stangera jest bardzo groźnie, czają się wszędzie niebezpieczeństwa, oparcia o ścianę (czaszkę) wydaje się również samo w sobie przerażające i skrajnie ryzykowne.

Przepis na odbiór?
- połóżcie się (nie)wygodnie, zamknijcie oczy - nikt nie może wam przeszkadzać;
- włączcie głośno ten album;
- dajcie mu się zawieźć, na rozklekotanym i obsranym wózku szpitalnym...gdzieś...no, właśnie, gdzie?
- dalej sami się przekonacie;
- ...
- po wszystkim będziecie wyglądać jak facet z okładki;


Tracklist:

01 suicide machine
02 nurse
03 glass plate negative
04 on the coroners table
05 self surgery
06 self harm
07 fault
08 stabbed

SCARS

niedziela, 30 maja 2010

The Hospital - Face the Facts


Ostatnio nieco noiseowo się zrobiło. To dobrze, cieszy mnie to bardzo i przez to sięgam znów do Erika Stangera.

Projekt The Hospital już się tu pojawiał, oto kolejna jego odsłona. Co ja tu będę dużo mówił...jest wyśmienicie. Tak jak na załączonym zdjęciu. Polecam jedynie wtajemniczonym, a wierzę, że tacy się tu czasem pojawiają.

Niech foniczna brutalność będzie z wami.


Tracklist:

01 Cult of the Hand od Death
02 8 Nurses
03 Insanity
04 Earth Crusher
05 Destruct
06 Killing Adict
07 Mutilations
08 Lifeless

FACE THE FACTS

środa, 17 marca 2010

Grammal Seizure - Death Camps


Kto tęsknił?
Nieważne.


Mocne uderzenie, krótko i na temat. Grammal Seizure - wiadomo. Zresztą od tego mini-albumu (epki?) zacząłem przygodę z jazgotem pana Stangera. Temat dobrze podany, relatywnie łatwo przyswajalny materiał, wszystko na plus.
Polecam początkującym i czującym się niewyraźnie.

Zresztą z tym materiałem związana jest jeszcze jedna ciekawostka.
Oto nim wprowadziłem do polskiej internetowej zatoki GS! (Dokładnie to śledziłem.)
Po mojej recenzji ( tu! ) jakieś patologiczne uszy zaczęły nastrajać się w stronę tych dźwięków (śmieć, brud, hałas), nawet zostałem uprzedzony i ktoś wrzucił na swojego bloga. Ale przecież nie krzyknę (jak zazdrosna panienka), że to moje odkrycie i won mi stąd, bo w zęby. No nie, cieszę się, że się przysłużyłem. Psia mać.

Ktoś winien zremiksować pierwszy utwór!


Tracklist:

01 Sobibor
02 Bergen-Belsen
03 Birkenau

DEATH CAMPS

niedziela, 7 marca 2010

Coffee Saucers - Music for Robots


Trochę się zapuszczam ostatnio. To wina antycznych bóstw. Ich wińcie! Nieszczęsny ja! Dlaczego mi tak czynicie? Cóżem wam zrobił, że mnie tak maltretujecie?! W ramach powrotu do w miarę rzeczywistego czasu skaczę w przyszłość...

Ad rem.
Jeszcze wracam do Erika Stangera. Nie ukrywam mojej silnej fascynacji jego muzyką. Ostatni projekt The Hospital już w ogóle rozłożył mnie na łopatki, ale teraz cofnijmy się trochę. Odejdźmy od noiseu. Mamy tu do czynienia z graniem gitarowym, bliskim jakimś rockowym rzeczom; niekiedy przykryte jest to dziwnym płaszczykiem brudnego futuryzmu.

Nic śmiertelnie poważnego, taki mini-album, jajcarski, który polecam wszystkim pod kątem... Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że Stanger uraczy nas jeszcze czymś takim w przyszłości.

Gdyby Motörhead nagrywało w kosmosie, pewnie tak by brzmiało.


Tracklist:

01 Machinder
02 Robots Out Of Destruction
03 T.V. Signal
04 Blank Faces
05 Mothra
06 The Atomic Age

MUSIC FOR ROBOTS

sobota, 13 lutego 2010

The Hospital - Death Dealers


Patrzy na nas ze spokojem. Zawadiacko nałożona czapka. Ręce skrzyżowane. Wzrok trochę życzliwy, trochę pogardliwy. Usta w grymasie; powie coś pozornie życzliwego albo krzyknie i zawoła kogoś niższego stopniem, bardziej fizycznego, jakiegoś SS-Oberschütze. Może tą pozą wyraża jakieś - lepiej byś nie widział, co jest za tymi drzwiami. Ale mając na uwadze perspektywę fotografii - zaraz twoja ciekawość zostanie zaspokojona. Wprowadźcie go.
Nie ma wątpliwości, kto dzierży recepty.
Josef Mengele.
(Prawie jak piosenka.)

I co nas czeka w środku?
Bezoperacyjna sterylizacja na skutek wywołanego ostrego stanu zapalnego albo napromieniowania okolicy podbrzusza, pachwin oraz dupy. To jeszcze nic. Może czujesz się nie bardzo? Koktajl z 3582, B-1012, B-1034, B-1036 i P-111 winien pomóc. Badania wokół głodu, hipotermii, itd. A jeśli jesteś bliźniakiem, karłem lub masz inną taką anomalię - przesrane. Módl się o szybki zastrzyk z fenolu.

Nie chcę, by zamknięto stronę za obrzydliwy rewizjonizm, ale pamiętaj czytelniku - nie ma obiektywnych faktów historycznych, może w ogóle nie ma faktów historycznych. Z pewnością opinie i interpretacje. A jeśli ci się wydaje, że twoja aktualna sytuacja różni się od ucznia, który poznaje szkolną wersję mitologii greckiej - mylisz się.

Primum non nocere.


Tracklist:

01 Death Dealers
02 Mengele
03 Time Has Stopped
04 SS Doctor
05 Nuclear Stock Pile

DEATH DEALERS

środa, 3 lutego 2010

The Hospital - Sickness


Idę śmiało za ciosem, skoro kochany pan Stanger rozpieszcza moje uszy.
Zupełnie jakby przedwczorajsze życzenie (I want more) się spełniło.
Gracias!

Oczywiście muzycznie mamy tu kontynuację pierwszej części The Hospital... Jest pięknie, dostojnie, chropowato, że aż boli.
I bardzo dobrze.
Prawdziwa uczta dla koneserów.

Siostrzyczka pochyliła się, wzięła stryjaszka jak dziecko pod ramiona, stryjaszek był leciutki, uniosła go, tak jak dziewczynka wyjmuje do zabawy lalkę z dziecięcego wózka.
- Ma pan gości, dziadku - powiedziała i odkryła stryjaszkowi nogi, a nogi te były białe, jakby już od wielu tygodni leżały w wapiennych wodach. Franci wzruszył ramionami i wpatrywał się tępo w swojego brata, spostrzegłam, że stryjaszek Pepi ma pod sobą pieluszki jak małe dzieci. Siostrzyczka rozwinęła te pieluszki i oznajmiła radośnie:
- To doskonale, jeszcze się pan nie posiusiał, dziaduniu? Nie chce pan na gramofon?
Ale stryjaszek Pepi nic nie powiedział, był zupełnie bezwładny, nadal wpatrywał się w sufit i oczy miał tak niebieskie jak wyblakły, spłowiały kwiat fioletowego bzu, jak dwie zmarznięte niezabudki. Siostrzyczka przyciągnęła gramofon, takie krzesło, odsunęła wierzchnią pokrywę i posadziła stryjaszka na tym stołku z nocnikiem u dołu, Pepi jednak nie mógł utrzymać równowagi, a więc Franci go podtrzymywał. I tak Pepi siedział, nogi jego były teraz sine, palce i stopy doszczętnie wyługowane, łuszczyła się z nich biała twarda skóra. Siedział tak nagi, przykryty jedynie ręcznikiem, siedział niczym posąg Chrystusa cierniem ukoronowanego.
(...)
Siostrzyczka stałą obok, trzymając w ręku papier toaletowy.
- Nic nam ostatnio nie je staruszek! - powiedziała.
(...)
Kiedy się odwróciłam, rozległ się ten odgłos opróżnianych wnętrzności, siostrzyczka uśmiechałą się, a wokół jej białego wykrochmalonego kornetu błyszczała aureola.
Obok stryjcia leżał na łóżku człowiek, który zamiast palców u obu rąk miał kikuty, na stoliku stała w miseczce herbata, a na talerzyku pokrojone kawałki chleba, opierał się na przemian na tych kikutach i tak jak przetrącony psiak pochylał się i wprost ustami jadł łapczywie chleb, kawałek po kawałku, a wychyliwszy się jeszcze bardziej z łóżka, chłeptał letnią herbatę.
Ktoś mnie dotknął i stanął przede mną staruszek, który popiskiwał płaczliwym głosem:
- Ach, to straszne, proszę pani, mam dziewięćdziesiąt sześć lat i nie umieram, to nieszczęście, mam dobre serce i płuca, a więc jestem niemal nieśmiertelny, to ci dopiero heca, nie sądzi pani?...
B. Hrabal, Skarby świata całego, przeł. A. Czcibor-Piotrowski, Izabelin 2000, s. 168-170.


Tracklist:

01 Rapist
02 Killing Me
03 Altered
04 Inside a Body

SICKNESS

poniedziałek, 1 lutego 2010

The Hospital - The Hospital


Rzecz absolutnie nowa, absolutnie świeża, bo jeszcze z dzisiejszego dnia.

Jak już miałem okazję wspomnieć Grammal Seizure zawiesiło się na czas nieokreślony. Pan Stanger postanowił zająć się innymi obszarami swojej wyobraźni. Byłem trochę niespokojny, takie oficjalnie zamykanie projektu jednoosobowego wydaje mi się zawsze podejrzane. A konwencja, w której się poruszał, raczej była jego absolutnie naturalną barwą demiurgiczną. Niezbywalne są niektóre rzeczy.
Dlatego też The Hospital bardzo nie odstaje od dokonań GS. To kawał porządnego i łaskoczącego rozpłatnicą (rodzaj piły) po uchu noiseu. Jest nieco spokojniej, jakby bardziej wytrawnie, w końcu hałas może też mieć empirycznie poznawalne wartości estetyczne i poruszać się poza obszarem agresji.

Odwiedźcie artystę tu bądź tu.

As always, I want more.
Dokładnie.

Gdy nieboszczyk jest przemieniony, jego popiół wsypuje się tam, do tych blaszanych pojemników. Są to takie trochę zwężone walce, wysokość wynosi dwadzieścia trzy centymetry, a średnica szesnaście centymetrów, jest to znormalizowane, czyli i na to jest jakiś przepis. Ale dusza się tam nie dostanie (...) nie powstała po to, by była w blasze, ale w przestworzach. Pozbawiona okowów cierpienia, wyzwolona, oświecona podlega innym prawom niż prawa tych blaszanych walców, wędruje do następnego ciała. No i cóż jeszcze (...) cóż jeszcze, może to, że do paleniska jest bezpośrednio dostęp z zewnątrz, z sali obrzędowej, po szynach, także z tego ślepego toru. Otwór na trumnę, czyli jak mówimy wejście, ma rozmiary metr dwadzieścia razy metr dwadzieścia, też jest znormalizowany. Człowiek przeszedłby przezeń wygodnie, gdyby się tylko trochę pochylił, ale nikt tak nie robi...
L. Fuks, Palacz zwłok, przeł. J. Anderman, T. Lis, Kraków 2003, s. 60-61.


Tracklist:

01 Extermination
02 Convulsions
03 Local Anasthetic
04 Death Panel

THE HOSPITAL

środa, 13 stycznia 2010

Grammal Seizure - Soundtrack to a Mental Breakdown


Dochodzą z różnych stron słuchy, że rok postanowił zacząć się chujowo. Tu nie wychodzi, tam się nie udaje, gdzieś w tych okolicach katastrofa, a w tamtych... Nieważne. Zdaje się, że coś niedługo rypnie, posypie z hukiem i będzie marnie. U kogoś musi, nie widzę innego wyjścia. Statystyce i przypadkowi zadość.
Jeśli dana osoba (pozdrawiamy) nie wytrzyma - odsyłam do tego albumu.


Erika Stangera uwielbiam. A jego prezenty z 2009 roku są czymś, co przez najbliższe miesiące będę sobie po cichu analizował. Wyrodne dziecko, marnotrawny syn, wulgarna córka (może pójdzie śladami Genesisa P-Orridge?), morderca nienarodzonych dzieci i dźwiękowy wybryk. Ojciec: industrial, matka: noise. Albo na odwrót.
Na tym wydawnictwie Erik prowadzi dalszą krucjatę przeciw naszym uszom, tępi słuch niemiłosiernie i z precyzją chirurga. Oczami wyobraźni widzę te nabrzmiałe bądź popękane bębenki słuchowe niewprawnych amatorów nowych wrażeń.
Dość, dość. To kawał świetnej muzyki - po prostu. Kusi mnie nazwanie jej autorską, wydaje się to dość niekonkretne, być może pozornie zrozumiałe... Nawet truistyczne. Trzeba coś jednak doprecyzować, zastanowić się jeszcze. Pozostawiam kwestię otwartą.

Myślenie staje się trudne, kojarzenia są skąpe, myśl obraca się wokół jednego tematu: beznadziejności własnego życia, własnych win i własnej bezradności, marzeń o śmierci, która wydaje się jedynym wybawieniem.

Albo:

...ruchliwy, ma różne pomysły, które bez skrępowania wprowadza w czyn, szokując tym nieraz swe otoczenie. Tu zrobi głupią minę lub pokaże język dostojnej osobie, tam wybuchnie śmiechem w poważnej chwili, czasem coś popsuje lub zniszczy po prostu dla kawału. Wszystkich zaczepia, nie uznaje dystansu, stawia głupie pytania, śmieje się bez powodu. Nawet będąc sam, śmieje się czasem do siebie lub robi głupie miny. Polecenia spełnia na opak. Odpowiedzi daje niedorzeczne, nie związane z pytaniem. Mówi często dużo, ale nie zawsze zrozumiale, przeskakując z tematu na temat, kojarząc według przypadkowego podobieństwa słów, powtarzając te same frazy neologiczne. (...) Pod wesołkowatością hebefreniczną wyczuwa się pustkę i niechęć do życia, przypomina ona „humor wisielczy” tych, którzy już nic nie mają do stracenia. Wesołość maniakalna jest związana z życiem – cieszy chorego słońce, kolor, kompania do zabawy, erotyka.

Cytaty kolejno:
A. Kępiński, Melancholia, Warszawa 1985, s. 15-16.
A. Kępiński, Schizofrenia, Kraków 1992, s. 28-29.


Opcji jest znacznie więcej, ale powiedzmy, że to absolutna podstawa.
Według którego klucza słuchać?


Tracklist:

01 Tearing My Nerves Apart
02 The Subconscious Mind
03 Fixated On Killing The Abuser
04 Depravation Tank
05 Isolation To Insanity
06 Thorazine

SOUNDTRACK TO A MENTAL BREAKDOWN

piątek, 18 grudnia 2009

Grammal Seizure – Mission Terminated


Aktualnie wszelakie znaki na niebie i na ziemi (tj. Erik Stanger) zdają się mówić, że jest to ostatnie wydawnictwo Grammal Seizure. Jeszcze coś się może pojawić, lecz wyłącznie starszy materiał. Napisałem o tym albumie, że są tam różne formy deprawacji, defloracji, dekonstrukcji dźwięku; zapewne miałem racje. Nie pomyliłem się też z duchem gniewu, agresji, rozkładu, nieprawości, nienawiści, kolejnych wojen. Słusznie.

Na początek dałem to z prostego powodu. Ja zaczynam - GS kończy. A w głowie luźne skojarzenie:
l'm Boethius, author of The Consolation of Philosophy. lt's my belief that history is a wheel. "lnconstancy is my very essence" says the wheel. "Rise up on my spokes if you like...but don't complain when you're cast back down into the depths. Good times pass away but then so do the bad. Mutability is our tragedy but it's also our hope. The worst of times, like the best, are always passin' away."
Sir Anthony, wiem, wiem...

Tak czy inaczej, if you dare, nie zapomnij podziękować Autorowi.
Tu albo tu. Taki miły gest.

Tracklist:
01 Radio Tower Destruction
02 Total War (NON cover)
03 To Kill
04 Culture in Chaos
05 Crobar
06 Transmitting Power
07 All That Exists
08 The Disease
09 Indestructible
10 Order and Unrest
11 This Human Race
12 World War III

MISSION TERMINATED