I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą damon albarn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą damon albarn. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 grudnia 2010

Gorillaz - The Fall


Święta świętami.
Ale miło się robi na duszy, gdy wszystko jest tak chujowo, jeśli można otrzymać taką przyjemną niespodziankę od samego Albarna.
Mniej przebojowo, bardziej alternatywnie lub bardziej szkicowo. Swoisty zapis z podróży po Stanach.



Głównie dla fanów, ale rzućcie uchem. Warto.


.TU.

Pogrzebcie sami w necie za mp3...

czwartek, 18 marca 2010

faux pas # 01 (gorillaz)

Wprowadzam coś na kształt serii; rzeczy, które będą mnie raziły swoim...bytem.
Myślę, że takich nie zabraknie.

* * *


Recenzja ta ukazała się w jakiejś darmowej makulaturze Hiro-Free się to nazywa lub jakoś tak.
Strona ich.

Nie mieści mi się w pale, że można aż tak nie rozumieć zamysłu artysty, obnosić się z przeterminowanymi porównaniami, sięgać po domniemaną wypowiedź Picassa (po chuj?) i tak beznadziejnie wysilać się na jakieś głębsze spojrzenie... Nie chcę się pastwić nad tym tekstem. Czasami lepiej nic nie pisać, gdy nie ogarnia pewnych zjawisk kulturowych.
Ciężką pracą na pewno było sklecenie tych paru zdań.