I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandemonium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandemonium. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 października 2011

# 06 - Pandemonium

Coraz rzadziej wracam do muzyki metalowej. Właściwie moja polityka sprowadza się do tego, że jest parę zespołów, których losy śledzę od lat. I pewnie będę im wierny do końca. Pandemonium z pewnością jest jednym z tych zespołów. Nie chcę tu przytaczać całej zagmatwanej historii, opisywać każdej płyty, ograniczę się do krótkiej informacji. Reszta z mojej strony jest milczeniem, bo muzyka tego zespołu od Devilri po Hellspawn broni się sama. Przy okazji reedycji wspomnianego Devilri w formie winylowej zespół postanowił uraczyć wygłodniałych (w końcu od ostatniej płyty upłynęły już cztery lata) małą zapowiedzią albumu. Jest to właśnie Promo 2010. A zbliżający się dużymi krokami LP zwać się ma Misantrophy.
Promo, o którym tu mówię, składa się z dwóch utworów, o których wiele osób już się rozpisywało. Że powrót do przeszłości, że miazga, że nowa jakość, że łączenie tego, co było z przyszłością, że obecny jest tu duch dawnych czasów, itd. Osobiście nie wysuwałbym jeszcze żadnych stanowczych i kategorycznych wniosków i zapowiedzi, podpisywałbym się jednak pod kwestią ducha - ale jest to rzecz znamienna dla Pandemonium od samego początku. Muzycznie jest to zespół, który z płyty na płytę zmieniał się i zaskakiwał. Ewolucja nie jest tu właściwym wyrazem, chyba że jakaś ewolucja piekielna, której logiki prosty umysł nie jest w stanie ot tak wychwycić. Wystarczy prześledzić chociażby trzy ostatnie albumy (pomijam kwestię nazwy Domain), czyli Gat Etemmi, The Zonei i Hellspawn, w którym to zestawieniu ostatni materiał był najbardziej brutalny, bezpośredni i na swój sposób przystępny.
Jeśli miałbym coś powiedzieć, znając na wylot Promo, o zbliżającym się albumie, to zaryzykowałbym dwa stwierdzenia - będzie to materiał wyjątkowo mroczny, może nawet na swój sposób mistyczny i najprawdopodobniej będzie zdecydowanie bardziej złożony niż ostatni LP. Myślę, że właśnie te ponure cienie, może demony, grają teraz w duszach członków zespołu, a zwłaszcza u Paula.
Parę lat temu, jeszcze przed ukazaniem się Hellspawn, otrzymałem od zespołu nagrania, jakieś demo utworów, które potem pojawiły się na płycie. Przeskok jakościowy i wykonawczy między tym materiałem roboczym a finalnym dziełem był znaczny, robił wrażenie. Efekt końcowy oczywiście był porażający. Znając więc w przybliżeniu ten proces i wybitny materiał zaprezentowany na Promo 2010 jestem spokojny o przyszłość Pandemonium. Wierzę, że Misantrophy będzie wyjątkowym albumem.
I tu prywatna prośba do zespołu, zanim jeszcze ukaże się album - nie każcie czekać na następne dzieło kolejnych czterech-pięć lat.

Śledźcie wieści na stronie zespołu.