I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pregnant spore. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pregnant spore. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 grudnia 2011

Pregnant Spore - Harmonious Salmon Hearts


Najważniejszy jest tu fb...

Coś ostatnio tkwię w nastroju, który może okazać się w każdej chwili nieprzyjemny dla otoczenia. Myślałem, że uda mi się to rozładować tym materiałem, czyli kolejną formą dekonstrukcji dźwięki, ale nie do końca się udało. Owszem, materiał jest dobry i bardzo bezkompromisowy. Dzieje się w nim wiele. Ale... Sprawił, że mam ochotę wyjść i komuś przypierdolić. W jakimś sensie można to uznać za ciekawy objaw obcowania z muzyką noise.
Jeden z wielu objawów.

Jest to więc album intensywny i zazdrosny. Pochłania uwagę słuchacza, wymusza ją wręcz.
I dobrze.


Tracklist:

01 darn it! jolly scum
02 satan drape
03 snot grass pt. 1
04 vitamin f
05 snot grass pt. 2

HARMONIOUS SALMON HEARTS

piątek, 27 maja 2011

Pregnant Spore - Gateway


Początek mojej skromnej ofensywy muzycznej...

Zacznijmy od paru źródeł, które mi też w przyszłości się przydadzą: facebook, soundcloud, lastfm, discogs, myspace i jakoś blog ze sporą dawką muzyki. Tyle winno starczyć.
Wcześniej nie znałem zespołu - przyznaję się bez bicia, właśnie w tym momencie odrabiam pracę domową. Z początku miałem pewne opory... Nie ma to jak sugerować się 'gwiazdkami' gdzieś tam w sieci, nawet mi to się zdarza w chwilach słabości - z drugiej strony 1/5 jest niemal wyzwaniem i spróbowałem...
I z pewnością nie żałuję.

Uściślając - jest to projekt jednoosobowy, którego pomysłowdawcą, twórcą, wyrobnikiem, itd. jest Justin Marc Lloyd z Baltimore. Gatunek (o ile ten wyraz coś jeszcze oznacza)? Nic prostszego - elitist-coined genre: avant-garde sound-art. normal dude-coined genre: noise.

Mamy tu do czynienia z - powiedzmy - trzydziestominutową suitą, która nieśpiesznie przeobraża się, nie boi się pewnych infantylnych tropów, lecz prowadzona jest z wyczuciem słusznej logiki. Zresztą to, co mówię, obrazuje okładka tego dzieła - cukierki, jakiś sens geometryczny i przypadek. Chyba.

W mojej ocenie te eksperymentalno-noiseowe zabawy działają. Czuć pasję, oddanie, miłość do muzyki, nutkę alchemika... Dźwięki trafiają tam, gdzie trafiać mają.
I odkopać można coś, co sprawia, że zapamiętuje się Pregnant Spore... A jest to tak płodny twór, że jeszcze będę z pewnością o nim pisał.


Tracklist:

01 gateway

GATEWAY