I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą insomnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą insomnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Insomnia - Shadows and Mists


Wszelkich zainteresowanych odsyłam tu.

Czekałem na nowy album łódzkiego duetu Insomnia. O panach pisałem już wielokrotnie na łamach blogu i mam nadzieję pisać jeszcze. Poprzedni krążek tego projektu przyjąłem bardzo pozytywnie. Places tworzyło pewną przestrzeń wspomnień-marzeń. Może też nadziei. Jednak podskórnie czaił się zawsze jakiś niepokój. Może obawa lub uraz. Wydaje mi się, że ten dualizm patronuje też nowej płycie. Zresztą sam tytuł wydaje się znamienny...

Muzycznie jest to dzieło bardziej świadome. Powiedziałbym, że pewniejsze siebie i swoich poczynań. Niekiedy z premedytacją wchodzące na pewnej grząskie grunty, ale wychodzące zawsze obronną ręką.

Zastanawiające są słowa Twórców dołączone w formie swoistego listu do płyty:

Główną inspiracją dla naszych nowych muzycznych pomysłów było stare, nieme kino początków ubiegłego wieku. (...) Konkretnie chodzi o to, że w większości widzowie dopasowaliby do filmów Murnaua czy Christensena ambientowe ścieżki dźwiękowe i zamknęliby wszystko w jedno-liniowej, mrocznej formie.

Muzycy postanowili poszukać innego rozwiązania dla tej odwiecznej (bo co jakiś czas wraca) kwestii. Nie dokonali jednak szalonej rewolucji wobec tego stereotypowego postrzegania, nie uciekli całkowicie do przeciwnego narożnika, gotowi do zaciętego 15rundowego pojedynku. Raczej z wrodzoną sobie sympatią i empatią zasugerowali inne rozwiązania w kręgu muzyki elektronicznej i eksperymentalnej.
A jeśli (znów dualizm) zestawić to z naturą zaprezentowaną na okładce, z naturą, z którą nieodmiennie kojarzy mi się muzyka łódzkiego duetu... Można zaznać przyjemnego zawrotu głowy.

O tym albumie będę jeszcze pisać. Na razie to tyle z mojej strony.
Gorąco polecam, gdyż jest to kojąca, przyjemna i nieco bajeczna wycieczka w krainę cieni i mgły.


Tracklist:

01 shadows and mists
02 hurt this much
03 retirement
04 spiky rays
05 empire
06 doubt in the content

SHADOWS AND MISTS

piątek, 6 maja 2011

Frame of Mind

Ogłoszenie skromne:

Zajrzyjcie koniecznie TU.

Nowy projekt Adama Mańkowskiego, który dobrze znany jest wizytatorom tego bloga. Szykuje się bardzo ciekawe dzieło audiowizualne (dobre określenie?) i to najprawdopodobniej jeszcze w tym roku!

*

Poza tym... Zastanawiam się, czy za za jakiś czas nie otworzyć na Soinoise swoistego hall of fame. Adam z pewnością znalazłby się na tym hall. Parę innych twórców regularnie się tu pojawiających - takoż. Robocza nazwa - hall of lame. Oczywiście z przymrużeniem oka...

niedziela, 13 marca 2011

Soinoise vol. 1: C-section


Udało się. W końcu dobrnęliśmy do punktu, w którym można chwilę odpocząć i przestać słuchać muzyki. Albo jeszcze posłuchać, a potem zająć się czymś innym. Tak czy inaczej, kosztowało mnie to wszystko sporo pracy i nieco nerwów. Ale jest. Z miesięczną obsuwą...

Przede wszystkim zacznijcie od zajrzenia na stronę samej serii - soinoise series. Niewiele tam się będzie działo, pewnie raz na pół roku, ale taka stałość i czystość, czego nie można powiedzieć o tym miejscu, jest pożądana zawsze.

Wszystkie teoretyczne kwestie oraz moje wymądrzanie znajdziecie już w odpowiednim pliku. Nie będę więc się tu na darmo rozpisywać.

Wydaje mi się, że całość jest zgrana, zaskakująca i nieprzewidywalna. I daje ogląd na różne zjawiska na polskiej, niezależnej muzycznej scenie. Pierwsze dochodzące do mnie głosy, potwierdzają moje nieszczęsne przekonanie.

Jest to też jakiś rodzaj podsumowania działalności tego bloga. Już ponad rok... Jak ten czas leci. Widzę więc w tym nagraniu też coś sentymentalnego.

Należy się spodziewać kolejnych serii, chyba że coś mi się stanie.




Tracklist:

01 Atemi - SVOSSR
02 N.N. - Vilgoć
03 Intrusion Countermeasures Electronics - Kaalah
04 Evulsio -Limited Liability Sounds
05 Song4Sleazy (soinoise mix) - Tkn aka Tekaen
06 Mikrorytm - Cappelitty
07 Grains (part III) - Extreme Agony
08 N!.dll 3 freat Irmina - s110185top
09 Unspoken Secrets - Insomnia
10 58-300 (short version) - Kordian Trudny
11 Innocent Reaper - The Drowned 11


poniedziałek, 22 listopada 2010

Insomnia - Places


Powiedzmy sobie szczerze - polska muzyka poza tandetą, metalem i innymi niezbyt ciekawymi rzeczami stoi marnie. Świat też niekoniecznie ma o nas dobre zdanie, co często można zaobserwować śledząc trasy koncertowe różnych gwiazd. Powodów jest wiele, ale nie warto się nad nimi rozwodzić. Z kolei jeśli już trafiają się na miejscu wybitniejsze jednostki, to często się im rzuca kłody pod nogi i uprzykrza życie.

Tym bardziej cenię pewien łódzki duet (Adam Mańkowski i Łukasz Modrzejewski - na marginesie znajdziecie linki do nich), który wbrew licznym przeciwnościom losu próbuje coś zdziałać na tej ziemi jałowej. Już się pojawiali na tym blogu w innych wcieleniach, teraz jednak należy poświęcić chwilę nowemu dziełu pod szyldem Insomnia. I jeszcze od razu tutaj, na wstępie, zachęcam was do kliknięcia w link na dole i kupienia albumu. Ściągnijcie go sobie, ale też zamówcie, kupcie. Warto te parę groszy poświęcić na rzecz tego naprawdę przyzwoitego materiału. A że ładna okładka i w ogóle, to płyta całkiem nieźle prezentuje się w domu.

Places jest bardzo przyjemną dla ucha podróżą opartą na ciepłych tonach, delikatnym brzmieniu, harmonii, wyczuciu i ogólnie pozytywnej aurze (choć czasami nieco tajemniczej, jednak zachowującej good vibrations). Jest to album, który można sobie włączyć, chociażby po to, by na chwilę złapać oddech, odprężyć się czy zrelaksować. Końcowy deszcz faktycznie nadaje całości pewien wymiar symboliczny - nastąpić może swoiste oczyszczenie.

Teraz, czytelniku, poświęć chwilę i zestaw sobie to, co napisałem, z tą ponurą okładką.

Z drugiej strony chciałbym podkreślić dojrzałość. Znam niektóre wcześniejsze nagrania łódzkiego duetu, z grubsza mogę sobie zrekonstruować w głowie ich rozwój i przyznaję, że tegoroczne produkcje robią wrażenie. (A to wciąż bardzo młodzi twórcy!) Niech największym komplementem pozostanie fakt, że słuchając Places nie czuję, że jest to rzecz wymyślona, nagrana i wyprodukowana w centrum tego kraju.

Polecam. Bez dwóch zdań. Amen.


Tracklist:

01 strange beginnings of a traveling
02 back to the places from our childhood
03 unspoken secrets
04 unnamed space of our imagination
05 a house that does not really exist...
06 a moment of life

PLACES