czwartek, 25 lutego 2010
środa, 24 lutego 2010
Unknown Artist - ymmaavstiml

Zaraz ocipieję przez ten materiał, więc wrzucam. W sumie chodzę wokół tego jak kot z pęcherzem. Co mogę o tym powiedzieć? Że wszystko to mea culpa. Okładka mojego pomysłu jest zła, tytuł, który nie jest tytułem i nie jest mojego pomysłu - też zły i wina spada na mnie. (Leje się na mnie jak krew konia w rzeźni.) Wszystko jest złe, a do tego galaktyka jest zbyt różowa i przez to pedalska. Ogólnie typ, który postanowił się skryć za dużo mówiącym Unknown Artist zjebał mnie jak burą sukę i proszę o przebaczenie.
Mam więc propozycję dla wszystkich zboczeńców. Konkurs na okładkę. Machnijcie temu frajerowi jakiś kwadracik z ciekawym rysunkiem, który będzie pasował do jego nieistniejącej koncepcji. Jeśli spodoba się mnie - będzie nagroda pocieszenia. Jeśli jemu - główna nagroda, tj. kolacja z wibrującymi świeczkami. Tyle w temacie.
Poza tym mamy ciekawą fiuturystyczną podróż, zainspirowaną najpewniej FSoL i nie tylko. Osobiście odczuwam druzgocący sentyment do tej muzyki. Wiele lat temu, kiedy jeszcze się nie goliłem na brzuchu i niżej, byłem świadkiem powstawania tych dźwięków. Frustracji i euforii z tym związanych, hektolitrów piwa i wagonów fajek... Jednak zmienia to w bardzo ciekawy sposób perspektywę.
Tracklist:
01
02
03
YMMAAVSTIML
(Szkoda, że nie 03-02-01 albo 5-10-15 lub też 17-09-X7. Poza tym - wszystko w najlepszym porządku.)
Mam więc propozycję dla wszystkich zboczeńców. Konkurs na okładkę. Machnijcie temu frajerowi jakiś kwadracik z ciekawym rysunkiem, który będzie pasował do jego nieistniejącej koncepcji. Jeśli spodoba się mnie - będzie nagroda pocieszenia. Jeśli jemu - główna nagroda, tj. kolacja z wibrującymi świeczkami. Tyle w temacie.
Poza tym mamy ciekawą fiuturystyczną podróż, zainspirowaną najpewniej FSoL i nie tylko. Osobiście odczuwam druzgocący sentyment do tej muzyki. Wiele lat temu, kiedy jeszcze się nie goliłem na brzuchu i niżej, byłem świadkiem powstawania tych dźwięków. Frustracji i euforii z tym związanych, hektolitrów piwa i wagonów fajek... Jednak zmienia to w bardzo ciekawy sposób perspektywę.
Tracklist:
01
02
03
YMMAAVSTIML
(Szkoda, że nie 03-02-01 albo 5-10-15 lub też 17-09-X7. Poza tym - wszystko w najlepszym porządku.)
Etykiety:
#teraz polsza,
2006,
2010,
unknown artist
sobota, 20 lutego 2010
czwartek, 18 lutego 2010
Beard]+. - Basement
Pora chyba powrócić na trochę do czegoś, co się zwie drone.I okolic.
Dwóch panów o dziwnych ksywach jak na brytyjczyków (Hømmønnørd i Grarkzklørge) dosyć późno w 2009 założyło zespół. Inspiracje u nich jak najbardziej godne pochwały. Sunn O))), Khanate, OM, Merzbow, Boris, Electric Wizard, Neurosis, Melvins i moja ukochana Nadja. Do tego wymyślili sobie dziwną nazwę: Beard]+. i już cała historia.
Nagrali materiał, udostępnili go, starają się koncertować, gdzieś zaistnieć i w swojej determinacji napisali też do mnie.
Co tu mamy?
Obecne osłuchanie dronem, parę hałaśliwych zagrywek i świdrująca elektronika. Właśnie na ten ostatni element, który tutaj wydaje się drążyć zardzewiałym wiertłem dentystycznym trzewia słuchacza, jest tym wokół czego można byłoby budować w miarę oryginalne brzmienie zespołu. Drganie i świder. Elektronika i nisko nastrojone gitary. Da się to ładnie sklecić i może stworzyć niszę dla wytrwałych. Ja z pewnością chętnie katowałbym się takim zestawieniem.
Ściągajcie, odwiedźcie panów z Beard]+. i oddajcie im swoją krew.
Na zdrowie.
Tracklist:
01 Walls
02 Ocean
03 Forest
04 Bloated
05 Final
BASEMENT
wtorek, 16 lutego 2010
mleko
Co do stosowania mleka [kobiecego], to wiadomo, że jest ono bardzo słodkie i bardzo łagodne, a niezmiernie pożyteczne przy przewlekłych gorączkach i bólach brzucha; szczególnie mleko kobiety, która już dziecko od piersi odstawiła. Także przy rozwolnieniach, febrach i rwaniu okazuje się wysoce skuteczne, również na wrzody brodawek (w tym celu miesza się je z kadzidłem), dalej kiedy oko zajdzie krwią od uderzenia, gdy boli albo zapuchnie wtedy trzeba posmarować, a przyjdzie duża ulga; jeszcze skuteczniejsza jest mieszanina z miodem i sokiem narcyza albo pyłkiem kadzidła. Do każdego użytku nadaje się przede wszystkim mleko kobiety, która wydała na świat chłopca, a jeszcze bardziej takiej, która urodziła bliźnięta płci męskiej, jeżeli ponadto sama wstrzymuje się od wina i ostrzejszych potraw. Poza tym, jeżeli sporządzi się mieszaninę z białkiem jaja i zwilża się tym płynem szmatkę wełnianą oraz przykłada na czoło, ustanie wyciek z oczu. Jeżeli zaś żaba plunie w oko swoją śliną, [mleko takiej osoby] stanowi znakomite lekarstwo; także przeciwko ugryzieniu żaby pije się mleko i wpuszcza kroplami. Utrzymują, że kto nasmarował się równocześnie mlekiem matki i córki, ten wolny będzie przez całe życie od chorób oczu. Pomaga także na niedomagania uszu, mianowicie zmieszane z odrobiną oliwy, albo jeżeli uszy bolą od uderzenia - podgrzane z dodatkiem gęsiego smalcu. Jeżeli uszy zaczynają cuchnąć, jak to się zdarza nieraz przy dłuższych chorobach, przykłada się mleko z rozpuszczonym miodem na bandażu wełnianym. Przeciwko żółtaczce znów, która osadzi się na oczach, wpuszcza się mleko kroplami razem z sokiem ogórka morskiego. Wypicie [mleka kobiecego] dobrze robi szczególnie przy zatruciu trucizną zająca morskiego, bąka krowiego, jak podaje Arystoteles, doryknion* i przeciwko szaleństwu wywołanemu wypiciem blekotu. Przy podagrze również każą nacierać mlekiem zmieszanym z cykutą, inni - z brudem z owczej wełny i tłuszczem gęsim. Przykłada się je także przy bólach macicy. Wypicie mleka wstrzymuje biegunkę, jak pisze Rabiriusz, i przyspiesza menstruację. Mleko kobiety, która urodziła dziecko płci żeńskiej, jest specjalnie cenne tylko w leczeniu schorzeń twarzy. Także płucne przypadłości leczy się mlekiem kobiecym, a jeśli domiesza się do niego moczu małoletniego chłopca oraz miodu attyckiego, wszystkiego w ilości po jednej łyżce, to wtedy - tak czytałem - daje się ściągnąć ropa z uszu. Skosztowawszy mleka kobiety, która urodziłą syna, psy stają się podobno odporne na wściekliznę.
* - trucizna używana do zanurzania w niej końców włóczni (po gr. dory).
Pliniusz, Historia naturalna, t. 2, prekł. I. i T. Zawadzcy, Wrocław 2004, s. 238-239.
* - trucizna używana do zanurzania w niej końców włóczni (po gr. dory).
Pliniusz, Historia naturalna, t. 2, prekł. I. i T. Zawadzcy, Wrocław 2004, s. 238-239.
poniedziałek, 15 lutego 2010
Raelism - This Is RAELISM

Czasem nie wiem, co powiedzieć. Zdarza się. Tak jest w tym wypadku.
Materiał trafił w moje paskudne, zaropiałe, posiniaczone, powykręcane artretyzmem łapy na początku roku. Przesłuchałem, odstawiłem, znów przesłuchałem i jeszcze raz odstawiłem, powtórnie przesłuchałem, by z czystym sumieniem odstawić, kolejny raz przesłuchałem i...zostało. Takie zabawne, melodyjne, elektroniczne granie. Pokrętne niekiedy i z popowym zacięciem.
Podam parę faktów: Max Rael jest autorem tegoż dzieła, to jego solowy projekt, gdyż normalnie zaangażowany jest w History of Guns. Chłopina uskarżał się, że przez dłuższy czas planował machnąć takie dzieło, a do tej pory wszystkie próby kończyły pod szyldem HoG.
Parę słów od samego autora:
It's industrial pop with the typically dark lyrics that I'm known for.
"This Is The Sound" is about the death of your dreams and the inevitable betrayal of you by everyone you know.
"Nothing" is about genocide and your role in it.
"Smash It All Up With A Hammer" is about habitually messing your life up just as things were starting to go ok.
"World War Three" is about those people who want you to touch them, but if you do touch them, they go mental and say terrible things, and you wish you hadn't. (in all instances "you", "I"/"me" and "them" are interchangeable).
(...)
Positive songs seem much harder to write than negative ones.
Tracklist:
01 This Is The Sound
02 Nothing
03 Smash It All Up With A Hammer
04 World War Three
05 Cross Brain Program
THIS IS RAELISM
Materiał trafił w moje paskudne, zaropiałe, posiniaczone, powykręcane artretyzmem łapy na początku roku. Przesłuchałem, odstawiłem, znów przesłuchałem i jeszcze raz odstawiłem, powtórnie przesłuchałem, by z czystym sumieniem odstawić, kolejny raz przesłuchałem i...zostało. Takie zabawne, melodyjne, elektroniczne granie. Pokrętne niekiedy i z popowym zacięciem.
Podam parę faktów: Max Rael jest autorem tegoż dzieła, to jego solowy projekt, gdyż normalnie zaangażowany jest w History of Guns. Chłopina uskarżał się, że przez dłuższy czas planował machnąć takie dzieło, a do tej pory wszystkie próby kończyły pod szyldem HoG.
Parę słów od samego autora:
It's industrial pop with the typically dark lyrics that I'm known for.
"This Is The Sound" is about the death of your dreams and the inevitable betrayal of you by everyone you know.
"Nothing" is about genocide and your role in it.
"Smash It All Up With A Hammer" is about habitually messing your life up just as things were starting to go ok.
"World War Three" is about those people who want you to touch them, but if you do touch them, they go mental and say terrible things, and you wish you hadn't. (in all instances "you", "I"/"me" and "them" are interchangeable).
(...)
Positive songs seem much harder to write than negative ones.
Tracklist:
01 This Is The Sound
02 Nothing
03 Smash It All Up With A Hammer
04 World War Three
05 Cross Brain Program
THIS IS RAELISM
niedziela, 14 lutego 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)



