I was at a Bach concert. It consoled, purified and strengthened me.

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Ingmar Bergman

Wspólnie przetańczyliśmy wszystkie możliwe stadia: namiętność, czułość, pasja, głupota, fałsz, gniew, komizm, przesyt, miłostki, kłamstwa, radość, porody, pioruny, księżycowa poświata, meble, sprzęty domowe, naczynia kuchenne, zazdrości, zazdrości, wielkie łoża, wąskie łóżka, pozamałżeńskie spółkowanie, przekroczenie granic, dobra wiara - tu dochodzi jeszcze więcej - łzy, erotyka, tylko erotyka, katastrofy, triumfy, przykrości, grubiaństwa, bójki, strach, niepokój, tęsknota, jaja, plemniki, krwotoki, wyjazdy, majtki - tu dochodzi jeszcze więcej, najlepiej skończyć, nim skończą się szyny - impotencja, rozpusta, trwoga, bliskość Śmierci, Śmierć, czarne noce, bezsenne noce, białe noce, muzyka, śniadania, piersi, wargi, zdjęcia, odwróć się do kamery i patrz na moją rękę, trzymam ją na prawo od kompendium, skóra, pies, utarte zwyczaje, pieczona kaczka, zepsute ostrygi, oszustwa i szachrajstwa, gwałt, piękne suknie, klejnoty, dotknięcia, pocałunki, ramiona, biodra, obce światło, ulice, miasta, rywale, uwodziciele, włosy na grzebieniu, długie listy, dyskusje, wszystkie rodzaje śmiechu, starzenie się, ułomności, okulary, ręce, ręce, ręce - kończy się już aria - cienie, łagodność, pomogę ci, linia brzegu, morze - jest już cicho.
I. Bergman, Laterna magica, przeł. Z. Łanowski, Warszawa 1991, s. 250-251.

1 komentarz: